Codziennie, zawsze to samo
Słyszę twoje imię i przecina się przeze mnie jak piła łańcuchowa
I cofam się do tego prostego głupka jakiego zawsze znałaś

I tak wcześnie jak pozwoliłem Ci wrócić
Wydaje się, że przypomiałem sobie to wszystko jeszcze raz
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci przejść po mnie
I nie mogę uwierzyć, że miałaś taką władzę nademną

Ciągnąc mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie...

Ile to jeszcze będzie trwać
Aż się złamię
I zanurzyłem ten kołek
Prosto w tą rzecz którą nazywasz swoim sercem
Piekło się zapada
I nie wydaje mi się, żeby działało poprawnie od początku

I tak wcześnie jak pozwoliłem Ci wrócić
Wydaje się, że przypomniałem sobie to wszystko jeszcze raz
Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci przejść po mnie
I nie mogę uwierzyć, że miałaś taką władzę nademną

Ciągnąc mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół, w dół, w dół

Ciągnąc mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół, w dół, w dół

Ciągnąc mnie w dół!
Ciągnąc mnie w dół!
Ciągnąc mnie w dół!
Ciągnąc mnie w dół!

Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci przejść po mnie
I nie mogę uwierzyć, że miałaś taką władzę nademną

Nie mogę uwierzyć, że pozwoliłem Ci przejść po mnie
I nie mogę uwierzyć, że miałaś taką władzę nademną

Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!
Ciągniesz mnie w dół!